Trasa na Bożego Ciała i Widok
nie przyniesie radykalnej zmiany na lepsze

Urząd Miasta ogłosił przetarg na projekt trasy rowerowej wzdłuż ulic Bożego Ciała i Widok. To bardzo ważna relacja północ – południe w centrum miasta. Wbrew pozorom nie jest to jednak jakaś świetna wiadomość dla wrocławskich rowerzystów. Inwestycja ułatwi jazdę tylko w niewielkim stopniu i to na małym fragmencie tej ważnej trasy. Nie przekona to kolejnych mieszkańców do przesiadki na rower, bo problemem pozostaje wielka dziura w systemie tras – ulica Świdnicka i plac Kościuszki, których nie chce zmienić Prezydent Sutryk.

Co ma być zrobione?

Urząd Miasta planuje stworzenie dwukierunkowej drogi rowerowej wzdłuż ulic Bożego Ciała i Widok oraz poprawę ciągu pieszo-rowerowego na ulicy Szewskiej. Nowa droga dla rowerów zacznie się jako odnoga trasy wzdłuż Fosy Miejskiej, aby później na wysokości skrzyżowania z Teatralną przy istniejącym przejściu dla pieszych przekroczyć jezdnię i dalej biec wzdłuż ulicy Widok po zachodniej stronie.

Nierozwiązane problemy

Szykowana inwestycja przez swój ograniczony zakres nie rozwiązuje najważniejszych problemów ruchu rowerowego dla relacji północ – południe przez centrum miasta i na pewno nie będzie miała przełomowego znaczenia. Problemy z jazdą rowerem na tej trasie zaczynają się już na placu Kościuszki, gdzie urywają się pasy rowerowe i trzeba poruszać się wraz z pędzącymi obok samochodami, a także gdzie występuje niebezpieczne przecięcie z pojazdami skręcającymi w prawo. Zmiany w tym miejscu zostały odłożone na niewiadomą przyszłość decyzją Prezydenta Jacka Sutryka, mimo że istniał gotowy i dobrze skonsultowany projekt przebudowy, którego wdrożenie rekomendował dodatkowo w 2020 roku Panel Obywatelski. Obecnie jeżdżą tamtędy tylko najodważniejsi, którzy są stosunkowo nieliczni. Nie lepiej jest też na północ od planowanej inwestycji. Na Szewskiej jazda nie jest ani intuicyjna, ani komfortowa przez problemy z nawierzchnią i organizację przestrzeni, a jazdę bezpośrednio Świdnicką i Rynkiem utrudnia duży ruch pieszy. Żadne odcinkowe wdrożenie nie przyniesie zatem radykalnej zmiany na lepsze.

Co się poprawi, a co nie?

Niestety patrząc na planowaną inwestycję wyrywkowo, też nie wygląda ona idealnie. W koncepcji inwestycji nie uwzględniono w pełni rekomendacji środowiska rowerzystów i wybrany wariant nie będzie optymalny. Na wysokości planowanej przebudowy istnieje kilka konkretnych barier dla ruchu rowerowego. Dla jadących z południa największym problemem jest przekroczenie strumienia samochodów jadących dwoma pasami z placu Kościuszki w kierunku Kazimierza Wielkiego, co wiąże się z dużymi stratami czasu. Dla jadących z północy (jeżeli już ktoś wybiera Szewską, zamiast Świdnickiej) problemem jest wąski i nieczytelny początkowy odcinek Szewskiej, a także brak wygodnego przejazdu w kierunku skrzyżowania Świdnickiej z Podwalem. Ze wszystkich trzech wymienionych problemów nowa inwestycja w pełni rozwiązuje tylko jeden. Znacząco wygodniejszy stanie się wyjazd na południe z Szewskiej i przekroczenie Kazimierza Wielkiego. Problem strat czasowych w podróży na północ zostanie częściowo złagodzony. Rowerzyści będą mogli uniknąć stania na światłach przy prawoskręcie ze Świdnickiej w Bożego Ciała, płynnie skręcić w trasę wzdłuż Fosy i dalej kontynuować jazdę wzdłuż ulicy. Nieosygnalizowany przejazd dla rowerzystów przy przejściu dla pieszych na skrzyżowaniu z Teatralną prawdopodobnie będzie można pokonać szybciej, niż wcześniej czekając na zielone światło. Jazda z północy na południe nie ulegnie znaczącej poprawie. Nowo stworzona relacja na południe wzdłuż Bożego Ciała do Fosy będzie się wiązała ze staniem na kolejnych światłach, żeby włączyć się do ruchu na Świdnickiej. Dla osób jadących zaś z Szewskiej na południowy wschód nowe połączenie z trasą wzdłuż Fosy oznaczać będzie wydłużenie drogi, względem jazdy Teatralną lub Menniczą.

Planowany przebieg trasy rowerowej nie rozwiązuje wszystkich problemów,
jakie napotykają rowerzyści na relacji północ – południe, a także może stworzyć kilka nowych.

Co należało zrobić?

Znacznie lepsze efekty dałoby wdrożenie propozycji zgłoszonej w ramach spotkań roboczych Rady Rowerowej przez reprezentantów organizacji rowerowych. Propozycja sprowadzała się do budowy drogi rowerowej kosztem lewego pasa ruchu dla samochodów przynajmniej na odcinku ulicy Bożego Ciała. Rozwiązywałoby to (wraz z likwidacją sygnalizacji przy skrzyżowaniu ze Świdnicką) radykalnie problem opóźnień w podróżach rowerowych, a nie spowodowałoby jakichś znaczących problemów dla ruchu samochodowego, który w myśl wszelkich obowiązujących dokumentów strategicznych miasta nie powinien mieć tutaj tak wysokiego priorytetu. Przecięcie nowej drogi dla rowerów z jezdnią ulicy Bożego Ciała też mogłoby mieć miejsce wcześniej niż zostało to zaplanowane. Dzięki temu nie byłoby problemu z zapewnieniem szerokości powstającej trasy przy Teatrze Lalek (teraz droga dla rowerów powstanie kosztem trawnika oraz jezdni i nie jest pewne czy nowy ruch rowerowy wywołany inwestycją się tam zmieści). Zmiany na ulicach Bożego Ciała i Widok powinny być wstępem do planowanego przez Urząd Miasta 10 lat temu ograniczenia ruchu samochodowego na ulicy Kazimierza Wielkiego i w całym centrum miasta. Niestety w 2012 roku magistrat wycofał się z tych planów rezygnując ze stworzenia deptaku na ulicy Krupniczej, a patrząc na obecne działania i planowaną inwestycję rowerową można mieć duże wątpliwości czy urzędnicy wrócą do nich w ciągu kolejnych 10 lat.

Lepszym wariantem byłoby przekroczenie jezdni Bożego Ciała przed istniejącym obecnie wyniesionym przejściem,
co pozwoliłoby uniknąć wąskiego odcinka przy Teatrze Lalek, gdzie może się pojawić konflikt z pieszymi.

Korki się nie zmniejszą

To, że trasa z punktu widzenia ruchu rowerowego ma znaczenie kapitalne jest kwestią absolutnie bezsporną. Jeżeli Wrocław ma w ogóle marzyć o wzroście ruchu rowerowego (np. do poziomu kilkunastuprocentowego zakładanego w oficjalnych dokumentach miasta) i zmniejszeniu dzięki temu korków, trasa rowerowa łącząca północ z południem przez centrum miasta musi jak najszybciej powstać. Jej parametry muszą być wysokie. Tylko w ten sposób można bowiem zachęcić ludzi do rezygnacji z samochodu na rzecz roweru. Nie wystarczy wybudowanie „jakiejś tam ścieżki rowerowej”. Jeżeli to, co powstanie nie będzie wygodne, bezpieczne i intuicyjne, i nie będzie można po tym szybko i płynnie przejechać przez centrum, wzrostu ruchu rowerowego nie będzie i nie ma szansy na zmniejszenie korków. Na półśrodki szkoda cennych funduszy i czasu.

Rozczarowanie

Zakorkowane miasta potrzebują zdecydowanych działań już teraz. Stąd szkoda, że z trudnych do zrozumienia przyczyn (prawdopodobnie z obawy przed reakcją kierowców na zabranie pasa) urzędnikom Jacka Sutryka zabrakło odwagi na realizację w pełni funkcjonalnego wariantu tej ważnej trasy rowerowej. Bazując na deklaracjach publicznych danych przed wyborami rowerzystom przez obecnego Prezydenta można się było spodziewać zupełnie innej polityki. Nie dość, że efekt realizacji upragnionej inwestycji będzie daleki od oczekiwanego, to jeszcze istnieje realna obawa, że obecna realizacja może oddalić w czasie wdrożenie docelowego kształtu trasy. Stąd przyjęta koncepcja nie może wzbudzać wielkiego entuzjazmu po stronie rowerzystów.

Cezary Grochowski
Wrocławska Inicjatywa Rowerowa