Kończy się rowerowa pięciolatka Jacka Sutryka

 

Właśnie dobiega końca obecna, pięcioletnia kadencja rządów prezydenta Jacka Sutryka. O tym, co nam się podobało, a co nie, staraliśmy się pisać przez ten czas na bieżąco. Czas zatem na krótkie podsumowanie i komentarz czy ostatnie pięć lat było udane czy stracone z punktu widzenia polityki rowerowej? Napiszcie czy zgadzacie się z naszą oceną, a wyciągnięte dzięki lekturze wnioski i przemyślenia weźcie pod uwagę przy urnie wyborczej.

Postępy wrocławskiej polityki rowerowej w ostatnich pięciu latach można oceniać z różnych perspektyw.

Z perspektywy innych miast Polski wypadamy wciąż nie najgorzej. Wciąż jesteśmy jednym z najbardziej przyjaznych rowerzystom miast, z bardzo wysokim nasyceniem infrastrukturą rowerową, ale straciliśmy miejsce polskiego lidera ruchu rowerowego na rzecz Poznania, który może poszczycić się największym zmierzonym oficjalnie udziałem ruchu rowerowego w podróżach miejskich. Oczywiście nie trzeba wspominać, że wciąż jesteśmy daleko w tyle, nie tylko za Holandią czy Danią, ale też daleko nam wciąż do podobnych miast wschodnioniemieckich po drugiej strony Odry (ruch tam jest 2-3-krotnie większy). Czyli ogólnie dobrze, ale bez rewelacji.

Z perspektywy tego, co działo się we Wrocławiu wcześniej, można uznać ostatnie pięć lat za kontynuację poprzednich działań. Zwłaszcza jeśli chodzi o kilometry nowych tras. Najpierw udało się wdrożyć duże inwestycje poza centrum zaplanowane jeszcze za prezydenta Dutkiewicza, jak np. trasa wzdłuż Karkonoskiej z Bielan Wrocławskich. Później pomogły temu też duże inwestycje tramwajowe i drogowe, przy okazji których powstawała infrastruktura rowerowa. W centrum miasta zdarzyło się niewiele, a to co powstało, podobnie jak to bywało wcześniej, zbudowano niezgodnie z obowiązującymi (teoretycznie) w mieście standardami. Umiarkowanie dobrze. Duży minus za zablokowanie zmian na Świdnickiej. Plus za zniesienie zakazu jazdy rowerem po Rynku.

Najgorzej wypada ocena rowerowych działań prezydenta Sutryka w kontekście jego deklaracji przedwyborczych. A także wizerunku, przy tworzeniu którego kreował się na praktykującego rowerzystę i zwłaszcza komunikatów PR-owych, gdzie rzeczywistość medialna mocno rozjechała się z realiami. Jeżeli ktoś, tak jak my, traktował to wszystko poważnie może czuć się rozczarowany. Sięgając do deklaracji przedwyborczej kandydata Jacka Sutryka można łatwo stwierdzić, że udało się zrealizować tylko niektóre punkty.

Po pierwsze nie udało się osiągnąć punktu najważniejszego czyli 15% udziału rowerów w ruchu. Mało tego nie można nawet stwierdzić, czy i ile wzrósł ruch ze startowego poziomu 6,3% w 2018 roku. Kompleksowe badanie ruchu będzie przeprowadzone już po wyborach, ale możemy przyjmować zakłady, że jesteśmy dalecy od tego celu. Nie ma pewności czy w ogóle ruch osiągnął poziom dwucyfrowy. Gdyby tak było, można to uznać za sukces.

Nie udało się też zrealizować pierwszego i najważniejszego punktu deklaracji. System tras nie osiągnął spójności. Co prawda został on w wielu miejscach uzupełniony, ale niestety niekoniecznie w tych kluczowych. Wciąż nie jest możliwe pokonanie bezpiecznie i wygodnie centrum miasta, ani w kierunku północ-południe, ani wschód-zachód. Inwestycje są tu w fazie planowania lub zamrożenia (jak wspomniana wcześniej Świdnicka). Tu zamiast spodziewanego postępu, inwestycji było jak na lekarstwo. Sytuacja w centrum, które bardziej przypomina tor przeszkód niż prawdziwe trasy rowerowe, jest kluczem do zrozumienia zjawiska stagnacji w zakresie przyrostu liczby nowych chętnych na rower. Bez radykalnej zmiany podejścia do priorytetu dla rowerzystów w centrum nie ma mowy o sukcesie polityki rowerowej i zadowoleniu rowerzystów.

Obiecane w drugim punkcie zielone rowerowe trasy można uznać za punkt realizowany. Co prawda, dzięki wygranym głosowaniom we Wrocławskim Budżecie Obywatelskim, a nie specjalnemu budżetowi, ale jednak powstała duża część Promenady Krzyckiej. W trakcie planowania są kolejne odcinki oraz trasa wzdłuż Bystrzyckiej i Zachodniej (z pewnym zastrzeżeniami co do jej zielonego i bezkolizyjnego przebiegu). Planowana jest poprawa trasy wzdłuż fosy i Promenady Staromiejskiej.

Trzeci punkt deklaracji w postaci zadaszonych parkingów rowerowych na osiedlach też można zaliczyć na plus, przy życzliwym prezydentowi podejściu. Pilotażowe wdrożenia parkingów rowerowych na osiedlach okazały się sukcesem. Know-how zostało opanowane i można je powielać w kolejnych lokalizacjach na większą skalę.

Najlepiej wypadła realizacja punku czwartego czyli dotyczącego edukacji i promocji. W szkołach działa wzorcowy w skali polskiej program kompleksowej edukacji rowerzystów. Jest realizowany program zachęcający do dojazdów rowerem do pracy. Prezydent pokazuje się często na rowerze, dając dobry przykład. Jedynie w promowaniu rowerowych inwestycji trochę (a może nawet bardziej niż trochę) przesadzono z „dobrym PR-em”. Płynące z biura prasowego urzędu oderwane od realiów opowieści o „tysiącach kilometrów budowanych autostrad” i wydawanych na ten cel milionach złotych przyniosły wręcz niepożądany skutek. Irytowały zarówno borykających się z problemami na swoich trasach rowerzystów, jak i stojących w coraz większych korkach kierowców.

Ocena realizacji punktu piątego nie wypada najlepiej. A niestety kwestia zapewnienia odpowiednich środków na inwestycje była tutaj kluczem do sukcesu. Mimo tego, że urząd oficjalnie twierdzi i pokazuje imponujące wydane na trasy rowerowe kwoty, to nie jest to tym, co rzeczywiście zostało obiecane. Zadeklarowany został bowiem budżet na samodzielne inwestycje rowerowe, natomiast takich pieniędzy było znacznie, znacznie mniej. Wielkie kwoty podawane publicznie biorą się z wyliczenia kosztu infrastruktury powstającej przy okazji inwestycji drogowych i tramwajowych lub WBO, a nie dedykowanych ruchowi rowerowemu w miejscach najbardziej potrzebnych. Różnica jest tu zasadnicza i tłumaczy np. dlaczego w kluczowym obszarze czyli w centrum zdarzyło się tak niewiele. Podczas ostatniej kadencji prezydenta Dutkiewicza, nie trzeba było robić takich sztuczek, inwestycji powstających przy okazji nie liczono do budżetu rowerowego, a na koniec obiecane wcześniej kwoty i tak się zgadzały.

Jeśli chodzi natomiast o współpracę urzędu z rowerzystami, to co prawda, urząd zwracał się do naszego środowiska w ważnych kwestiach o opinie, ale niekoniecznie wszystkie one były brane pod uwagę. W połowie kadencji prezydent wycofał się z osobistego udziału w Radzie ds. Polityki Rowerowej, a wcześniej nie udało się go przekonać do realizacji gotowego projektu zmian na Świdnickiej, poprawy fatalnej infrastruktury na placu Orląt Lwowskich, czy stworzenia wzorem innych miast w Polsce i w Europie tymczasowych tras rowerowych podczas pandemii.

Cezary Grochowski
Wrocławska Inicjatywa Rowerowa

Zdjęcie ilustrujące niniejszy artykuł pochodzi z profilu facebookowego Jacka Sutryka.