|
29 lipca 2010
Szlaki Dolnego Śląska, czyli nie lubię płaskich tras (27-07-10) GWO rowerowym Szlaku Odry, trasach wiodących przez Wzgórza Trzebnickie i Dolinę Bobru oraz EuroVelo9, czyli Szlaku Bursztynowym, opowiada Cezary Grochowski* z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej
Katarzyna Lubiniecka: Jeździ Pan rowerem nie tylko po Wrocławiu, ale także po jego okolicach. Ma Pan swoje ulubione trasy?
Cezary Grochowski: Nie lubię płaskich tras. Wolę jeździć po niewielkich wzgórzach, pagórkach, gdzie okolica jest urozmaicona, a widoki piękne. Mam taką swoją ulubioną trasę, którą nazywam "Dwa światy". Wiedzie pętlą z Długołęki przez fragment Wzgórz Trzebnickich i Szczodre. Pierwszy jej fragment, czyli pierwszy "świat", to tereny bagniste, nad brzegiem rzeki i stawy. Drugi "świat" to Kocie Wzgórza, czyli początek Wzgórz Trzebnickich.
To trasa oznakowana? Gdzie się zaczyna?
- Jest oznakowana żółtym szlakiem. Zaczyna się w Długołęce, a znaki można znaleźć tam choćby przy kościele.
A więc wyruszamy z Długołęki...
-... w stronę Kamienia, jedziemy przez las koło kompleksu stawów w Rakowie. Stamtąd w kierunku Borowej Oleśnickiej przez Stępin, Januszowice, Jaksonowice, na Węgrów i Zaprężyn, gdzie jest przepiękny jar i stary dwór, następnie przez Bierzyce, Łozinę, Budzijowice, aż do Szczodrego, gdzie przy okazji możemy zwiedzić kompleks pałacowy. A potem z powrotem do Długołęki.
Co jeszcze ciekawego można tam zobaczyć?
- Są piękne punkty widokowe, wspaniała przyroda - malownicze stawy, piękne lasy, a przy stawach - mnóstwo ciekawego ptactwa. Jedzie się drogami o dobrej nawierzchni, więc nie jest to trasa zbyt męcząca. Nie trzeba się też do niej specjalnie przygotowywać kondycyjnie. Licząc z dojazdem, od centrum Wrocławia to w sumie około 50 km.
Ale do Długołęki chyba nie radzi Pan jechać trasą wylotową na Warszawę?
- Oczywiście, że nie. Polecam polne drogi przez Zakrzów i Mirków.
To propozycja na zachód od Wrocławia. A gdybyśmy chcieli pojechać w innym kierunku?
- Bardzo fajny, dobrze oznakowany i przygotowany jest tzw. Szlak Odry, który zaczyna się przy dworcu kolejowym w Leśnicy i biegnie wzdłuż rzeki aż do Zalewu Szczecińskiego i dalej, nad morze. Z kolei na południe od Wrocławia wiedzie długodystansowa trasa EuroVelo 9, czyli tzw. Szlak Bursztynowy. Polecam fragment tego szlaku biegnący bezpośrednio przy naszym mieście.
Co znaczy nazwa EuroVelo? I dlaczego "9"?
- EuroVelo to nazwa 12 długodystansowych tras rowerowych o łącznej długości około 65 tys. km, które w zamierzeniu mają opleść całą Europę. Pomysł narodził się w 1995 roku w Europejskiej Federacji Cyklistów. Każdy z tych szlaków ma swoją nazwę i numer. Szlak Bursztynowy, wiodący od Bałtyku po Adriatyk, ma numer 9 i liczy około 2 tys. km. Biegnie przez Gdańsk, Poznań, Wrocław, Ołomuniec, Wiedeń i Gratz, do Puli w Chorwacji. Na odcinku Wrocław - Paczków koordynowany jest przez Dolnośląską Fundację Ekorozwoju.
Jaki jest odcinek EuroVelo 9, w okolicach Wrocławia?
- Szlak jest dobrze oznakowany, składają się nań drogi przeważnie o nawierzchni asfaltowej, o małym natężeniu ruchu samochodowego. Cała trasa jest długa, bo liczy ponad 130 km, ale można wybrać sobie któryś z jej fragmentów i np. dojechać do miejsca, które zaplanujemy jako punkt startu, pociągiem. Możemy też zacząć w samym Wrocławiu - na ulicy Żwirki i Wigury, na Muchoborze Wielkim. Następnie kierujemy się w stronę Krzeptowa, Kłębowic i Małkowic. Jedziemy przez Park Krajobrazowy "Dolina Bystrzycy". To piękny stary las, zamieszkały m.in. przez wydry i nietoperze. Mijamy wielki platan i jedziemy dalej w stronę Kątów Wrocławskich. Ta trasa liczy 18 km. Następne 23 km to droga w stronę Sobótki, m.in przez. Maniów i Mietków, gdzie oczywiście atrakcją jest Zalew Mietkowski. Pomiędzy Maniowem a Mietkowem mijamy m.in. zbiornik Proszkowice, gdzie można nawet się wykąpać. Z Sobótki szlak wiedzie przez Ślężański Park Krajobrazowy w stronę wsi Wiry - to kolejne 12 km trasy. Następny etap to już Świdnica. Aż do Paczkowa.
A jeżeli komuś znudziły się już okolice Ślęży i Sobótki, to gdzie jeszcze może się wybrać?
- Polecam Wzgórza Strzelińskie. Stosunkowo mało znane i niezbyt popularne wśród wrocławian. Z wyjątkiem może Białego Kościoła. A z całą pewnością warte odwiedzenia i zobaczenia.
A jakie trasy położone dalej od Wrocławia Pan lubi?
- Niedawno jeździłem w okolicach Jeleniej Góry - po dolinie Bobru. Pociągiem relacji Wrocław - Jelenia Góra dojechaliśmy do Jaczkowa za Wałbrzychem. Stamtąd, wzdłuż rzeki, w stronę Jeleniej. Bóbr wije się w tym rejonie wspaniale, jadąc, mijamy piękne meandry. Jechaliśmy lasem, wzdłuż pasma Rudaw Janowickich. Jeżeli ktoś lubi - może powspinać się na rowerze na pobliskie górki. To trasa na wypad jednodniowy albo na kilka dni. Istnieje tam dobra infrastruktura turystyczna - są pola biwakowe, restauracje. Jest gdzie zjeść i się przespać. Są pałace, które można zwiedzać. To trasy na poziomie europejskim, o porządnej nawierzchni i niewielkim ruchu. Spokojnie można wybrać się tam na rowery nawet z dziećmi.
* Cezary Grochowski, członek zarządu Dolnośląskiej Fundacji Ekorozwoju, członek Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej. Brał udział w opracowywaniu koncepcji rozwoju tras rowerowych dla Wrocławia. Ojciec trójki dzieci i wegetarianin.
Katarzyna Lubiniecka
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw
|